Bez pracy nie ma kołaczy – prawda czy fałsz?

BEZ PRACY

Według wikisłownika angielskim ekwiwalentem tego przysłowia jest „No pain, no gain”. Nie do końca to kupuję, bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie pakerów z siłowni z wytatuowanym na bicepsach napisem „Bez pracy nie ma kołaczy”.

Jeszcze dwadzieścia lat temu każda prawilna babcia umilała wnukom jedzenie rosołu takimi powiedzeniami jak: „Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie”, „Daj kurze grzędę, a ona: wyżej siędę” oraz właśnie „Bez pracy nie ma kołaczy”. Babcie były prekursorami coachingu w wariancie ludowym. Nabijały głowy swoich wnucząt absolutnie nic nie wnoszącymi mądrościami. Ich nauki od współczesnego coachingu różniły się jednak tym, że nie kryły się ze swoją wieśniackością.

No dobra, przyswoiłeś sobie przysłowie i zapieprzasz. Szybko się jednak okazuje, że:

  1. Wcale nie chcesz kołaczy, ale MacBooka.
  2. Dostajesz kołacze, ale są czerstwe, nadziewane suszoną śliwką i trochę śmierdzą.
  3. Regularnie spotykasz patentowanych leni, którzy dzięki ładnej gębie/szczęściu/głupiemu i hojnemu ojcu dostają kołacze i MacBooki.

Aby się dodatkowo zmobilizować, sięgasz po inne funkcjonujące w naszej kulturze przysłowia. Najwyraźniej panuje niepisana zasada, że każde takie powiedzenie musi być głupie bądź niedorzeczne:

Pieczone gołąbki same nie lecą do gąbki.

Dlaczego liście kapusty faszerowane ryżem miałyby latać? A jeśli chodzi o ptaki, to dlaczego ktokolwiek miałby jeść skrzydlatego szczura? Właściwie to przysłowie bardziej brzmi jak groźba niż zachęta do pracy…

Bez pracy nie ma macy.

Nie zrozumcie mnie źle. Lubię macę, ale ten podpłomyk tym się różni od dykty, że chrupie. Jak słyszę, że maca miałaby być nagrodą za ciężką pracę, to ja dziękuję. Postoję. A właściwie to nawet się położę.

Bez zachodu nie ma miodu.

Mało znane przysłowie, ale żywię do niego pewien szacunek. Słowo zachód pozostawia pewne pole do interpretacji. Ten miód zupełnie swobodnie można podpierdolić…

Krótko mówiąc przysłowie powinno brzmieć:

Bez pracy nie ma kołaczy, ale jak zapieprzasz, to to też nic nie znaczy.

Reklamy

Tagi: , , , ,

About Tomek Biskup

Standuper, kabareciarz, chyba też bloger. Piszę, występuję, kombinuję.

3 responses to “Bez pracy nie ma kołaczy – prawda czy fałsz?”

  1. Amaktor says :

    Znakomite. Pozdrawia patentowany leń z MacBooka (w wyniku ładnej gęby oczywiście!) 😀 😛

  2. Copyblogerka says :

    Dobre :)) ale też trochę przygnębiające, zwłaszcza dla tych, co rzeczywiście pracują 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: